wtorek, 17 marca 2015

Opowiadanie o JDabrowsky cz.3

,,...zaciągnął mnie w ciemny kąt"
Przycisnął mnie do ściany i mocno trzymał za ramiona,tak abym się nie wyrwała.Zaczęłam się miotać,aby uciec i krzyczeć ,,Puść mnie!" jednak jego to nie ruszało.
-zdradzasz mnie?-spytał ze złością waląc mnie o ścianę.Popłynęły mi łzy z oczu.
-nie-odparłam płacząc i wyrywając się zarazem.
-kłamiesz!-krzyknął i walnął mnie z całej siły w policzek z pięści.Złapałam się szybko za bolące miejsce,a drugą za wargę,która była rozcięta.Przez chwilę jego nieuwagi wyrwałam się z uścisku i wbiegłam szybo na górę.W połowie drogi usłyszałam głos mojego chłopaka Damiana ,,Policzymy się jeszcze". Biegłam,gdzie popadnie i jak się okazało znalazłam się w bibliotece.Schowałam się w pustym pokoju i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.Siedziałam w koncie z podkulonymi nogami,płacząc z jakieś 20 min.Jest już połowa matematyki,a ja siedzę w bibliotece.
-Julka?-podniosłam głowę do góry i ujrzałam Jaśka.Wyglądał na przejętego,aż wypuścił książki,które miał w rękach,szybko do mnie podbiegł i ukucnął na przeciwko mnie.
-Julka.Co się stało?-pytał Jaś z troską,ale widząc moją rozciętą wargę i siniaka na policzku od razu spytał ze złością:
-Kto ci to zrobił?-zaciskając swoją dłoń w pięść.Już nie raz Damian mówił mi,że jeżeli coś wygadam to mnie zabije.
-Nie...nie wiem-odpowiedziałam z płaczem.
-Czyli ktoś cie zgwałacił?-spytał jeszcze bardziej przejęty i zdziwiony.
-Słuchaj,nie chcę o tym rozmawiać-powiedziałam,wzięłam torbę i wyszłam z biblioteki.
-Julka,zaczekaj!-krzyczał za mną Jasiek.
-Julka-powiedział łapiąc mnie za ramie.Odwróciłam się w jego stronę.
-Nie pomogę ci jeżeli nie powiesz mi o co chodzi-powiedział nadal trzymając mnie za ramie.
-Później porozmawiamy,ok?-odpowiedziałam Jaśkowi i ściągnęłam jego rękę ze mnie.Chciałam iść do domu.Szłam powoli do miejsca mojego zamieszkania,kiedy nagle poczułam,że ktoś na mnie patrzy,odwróciłam się i dostrzegłam mojego przyjaciela.
-Julka,proszę!-krzyknął z daleka.Odwróciłam się i szłam dalej.
-Hej,poczekaj!-krzyczał cały czas,a kiedy mnie dogonił,odwrócił mnie w swoją stronę i przytulił z całej siły.Byłam zdziwiona,ale szybko odwzajemniłam uścisk.Staliśmy tak dłuższą chwilę,aż nagle moje powieki zaczęły się robić ciężkie i kiedy się ocknęłam byłam już w domu na kanapie.Spojrzałam się do okoła,ale nikogo nie zauważyłam.Wstałam do pozycji siedzącej i ruszyłam do kuchni.Zastałam tam Jasia,który robił herbatę.Odwrócił się do mnie i powiedział ze śmiechem.
-O powstałaś z umarłych-zaśmiałam się na to.
-Jak widać-odpowiedziałam-Jak się tu właściwie znalazłam?-spytałam po chwili namysłu.Podał mi herbatę i zaczął:
-Zasnęłaś przy mnie to cię zaniosłem do domu-odpowiedział jakby to było proste.
-Dziękuje-odpowiedziałam,biorąc łyk herbaty.
-Nie ma sprawy.Każdy na moim miejscu zrobił by to samo-odpowiedział z uśmiechem i po chwili dodał:
-To ja już będę leciał.(hahahahahaha dla tych co kapują.Ciekawe czy z Kislem?)
-Nie,zaczekaj-powiedziałam
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
HAHAHAHAHAHA ja nie mogę z tego ,,To ja już będę leciał"hahahaha!Uuuuuuuuuu ale się uśmiałam.
Dobra rozdział jest i jestem ja przepraszam,że rzadko dodaje rozdziały ale mam mało czasu.Zrozumcie mam za 2 tygodnie test 6 klasy (chyba wiecie co to) do tego byłam u siostry,którą pozdrawiam,bo czyta tego bloga.Mam już plany co do tej historii i mam pytanie czy chcieli byście 2 sezony,bo mam pomysł,ale wam nie powiem haha co myśleliście,że co ,że streszczę wam całą historie w jednym poście?Nie tak ze mną.
Do tego za niedługo wybije na 1000 wyświetleń WOW.Tak to też dla mnie nowość.Jakoś nikt zawsze nie interesował się tym blogiem,a ty nagle BUM 1000 wyświetleń.Tak więc nie wiem kiedy next.No to bay!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz